Dlaczego w Polsce mamy fale upałów

W ubiegłym roku mieliśmy w Polsce rekordową falę upałów, przynależną raczej tropikom niż umiarkowanej strefie klimatycznej. Tegoroczne lato nie jest już tak upalne i dużo częściej pada deszcz. Nie oznacza to jednak, że fale upałów zniknęły bezpowrotnie, a nasz klimat wraca do normy. Nic bardziej mylnego! Za chwilę dowiesz się, skąd wzięły się upały w Polsce i dlaczego ocieplenie klimatu nie jest wymysłem ekologów, a realnym zagrożeniem.

Klimat umiarkowany

Polska leży w strefie klimatu umiarkowanego, w której zgodnie z dotychczasową definicją średnia roczna temperatura waha się od 0°C do 10°C. Jej kolejnym charakterystycznym elementem są pory roku, które na naszej szerokości geograficznej były bardzo łatwo rozpoznawalne. Jednak od kilku lat próżno szukać ciepłej i wilgotnej wiosny, chłodnej jesieni czy nawet śnieżnej zimy. Polska za sprawą napływającego powietrza z Afryki stała się strefa klimatyczną, w której właściwie pory roku ograniczyć możemy do dwóch: gorąca i zimna. Upały, które niegdyś były epizodyczne, obecnie stały się normą w okresie letnim, a co ważne występują już jako długoterminowe zjawisko pogodowe, a nie kilkudniowe fazy. Wszystko to za sprawą nowej cyrkulacji powietrza, która z zachodnio-wschodniej zmieniła się na południową. To właśnie za sprawą powietrza znad Afryki mamy w Polsce lato gorętsze od tego w Hiszpanii czy Portugalii.

Globalne ocieplenie

Zmiana kierunku przemieszczania się mas powietrza to jednak tylko jedna z przyczyn tropikalnych upałów na umiarkowanej szerokości geograficznej. Kolejnym ważnym elementem sprawczym jest globalne ocieplenie, które powoduje, że promienie Słońca dostające się do powierzchni Ziemi są mocniejsze. Dzieje się tak za sprawą efektu cieplarnianego, czyli zjawiska podwyższania temperatury naszej planety przez obecne w atmosferze gazy cieplarniane. W połączeniu ze zmianą cyrkulacji powietrza z zachodniej (niskie chmury) na południową, daje to efekt upalnych i suchych lat.

Skrajne zjawiska pogodowe

W tym roku upałów mamy zdecydowanie mniej aniżeli w latach poprzednich. Tegoroczny maj był czwartym najzimniejszym w historii polskich pomiarów. Od kilku tygodni zmagamy się z ulewnymi deszczami, które w wielu regionach prowadzą do powodzi i lokalnych podtopień. To sprawia, że wiele osób uważa ocieplanie klimatu za mit, a ostrzeżenia przed suszą i nieuchronnie zbliżającymi się brakami wody pitnej, za wymysł ekologów. Jednak taki tok rozumowania jest błędny, przede wszystkim ze względu na to, iż meteorolodzy przewidzieli taki rozwój zdarzeń: sezony upalne przeplatane tymi obfitującymi w duże opady atmosferyczne. Dlatego wszyscy ci, którzy myślą, że tropikalny skwar był jedynie chwilowym epizodem muszą oswajać się z myślą, że upały nie tylko wrócą, ale będą coraz częstsze i coraz dłuższe.